Zielonkowska Amatorska Liga Piłkarska - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Logowanie

Wyniki

Ostatnia kolejka 22
API Market 0:13 Cubański Hash
In - Plus Marki 2:4 Sparta Wołomin
Dar - Mar Kobyłka 3:0 Sokoły Zielonka
FC United 2:2 FC Ursynów
Prestiż Warszawa 4:2 Tiger Wołomin
Andromeda 3:3 Greentown Zielonka

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 23

Najlepszy strzelec

stan końcowy:

35 bramek:

Chrystian Karczewski (Sokoły)

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 153, wczoraj: 269
ogółem: 658 362

statystyki szczegółowe

Mini-Chat

Musisz się zalogować, aby korzystać z mini-chatu.

Piotr Wyszyński

Piotr Wyszyński

Piotr Wyszyński (Sokoły Zielonka)

(wywiad przeprowadzony 15.04.2014)

Panie Piotrze, rozgrywki ZALP mają już ponad 20 lat! Ich historia jest pewnie znana wielu graczom, ale pewnie części z nich nie było nawet na świecie, gdy one powstawały! Jak to się zaczęło? Skąd pomysł?

P.W.: Od zawsze jak pamiętam, od najmłodszych lat piłka nożna była moja wielką miłością. Zawodniczo trenowałem i grałem w tenisa ziemnego, a na podwórku w każdej wolnej chwili z kolegami w piłkę. W telewizji nie opuszczałem żadnej transmisji piłkarskiej. Oj to były czasy, gdy polska piłka była w światowej elicie. W wieku 17 lat rozpocząłem grę w Warszawskiej Lidze Szóstek Piłkarskich - grałem w drużynie JOJOJKA Saska Kępa na pozycji bramkarza. W WLSP grałem w latach 1979 – 1985. Raz zdobyłem tytuł mistrzowski I ligi. W roku 1988 rozpocząłem pracę w Szkole Podstawowej nr 2 w Zielonce. Organizowałem halowe amatorskie turnieje piłkarskie, odbywały się także mecze między osiedlami w Zielonce np Żabia kontra Wolności. Na tej kanwie oraz moich doświadczeń z ligi warszawskiej, w roku 1992 wymyśliłem i zorganizowałem Zielonkowską Ligę Szóstek Piłkarskich. Było mi łatwiej, bo przecież byłem nauczycielem wychowania fizycznego. Zainteresowanie od razu było bardzo duże. Ponad 10 zespołów. Graliśmy na piaszczystym boisku szkolnym “dwójki”. Co niedziela wokół boiska gromadziły się tłumy kibiców. Byliśmy pierwszą taką ligą w powiecie. Pomysł okazał się sukcesem. I to trwa już ponad 20 lat.

Zapadł Panu jakiś moment w trakcie wielu lat prezesowania rozgrywkom, szczególnie w pamięci? Jakiś mecz, który na stałe przeszedł do annałów?

P.W.: To trudne wymienić jeden, na pewno było takich niesamowitych meczów i chwil wiele. Były chwile radości, wzruszenia, niezapomnianych emocji, zaskakujących wyników, niespodzianek, sensacji. Było to co w piłce najpiękniejsze - cudowne bramki i parady bramkarzy. Były także trudne momenty. Pamiętam zawsze, że najgorsze było to, jak ktoś z naszych kolegów piłkarzy czy kibiców nagle odchodził na drugą stronę z powodu choroby czy nieszczęśliwego wypadku. Radość i wzruszenie były szczególnie na naszych charytatywnych turniejach, które od samego początku ligi były tradycją. Liga zawsze pamiętała o potrzebujących pomocy, szczególnie o chorych dzieciach. Przez tyle lat działalności ligi w Zielonce, chyba najbardziej radosnym i oczekiwanym od wielu, wielu lat momentem było powstanie stadionu piłkarskiego przy ulicy Dziennikarskiej. Jego otwarcie - jak dobrze pamiętam - nastąpiło we wrześniu 2004 roku. Czekaliśmy 12 lat na ten moment. Dla mnie była to wielka satysfakcja jako piłkarza, prezesa ligi, mieszkańca Zielonki, samorządowca. Zielonka wreszcie po tylu latach ma stadion piłkarski. Jak był potrzebny świadczą o tym setki piłkarzy trenujących w UKS ORŁACH Zielonka oraz nasza amatorska liga.

Warunki do gry w piłki przeszły niesamowitą metamorfozę. Wtedy grało się na nawierzchni, której skład trudno było jednoznacznie określić. Dziś gra się na sztucznej trawie przy sztucznym oświetleniu. Nie ma Pan wrażenia, że tamte spotkania miały jednak swój klimat? Że wszyscy gonili na boisko, a dziś idą tam tylko od święta?

P.W.: Tak jak w każdej dziedzinie życia czas nieubłaganie leci, zmienia się na szczęście pozytywnie nasza rzeczywistość. Dwadzieścia lat temu możliwość gry na boisku byle jakim, gdzie stały bramki i to z siatkami była wielką atrakcją. To dla wielu z nas piłkarzy-amatorów było marzeniem zagrać prawdziwy mecz, w jednakowych strojach, przy kibicach. Nie miało znaczenia, że często boisko przypominało basen kąpielowy czy jedno wielkie błoto. Nic się nie liczyło - ważne było, że w niedzielę, w Zielonce, w lidze szóstek gra nasza drużyna. Oczywiście to były zupełnie inne czasy, ale miały swój niepowtarzalny klimat, nieporównywalny z obecnym. Ale taka jest prawidłowość. Dzisiaj mamy sztuczne nawierzchnie i oświetlenie, komfortowe warunki gry, profesjonalny sprzęt, piłki, buty piłkarskie. Wtedy 15-20 lat temu sport, piłka nożna była jedną z największych atrakcji dla młodych ludzi. Piłka, buty piłkarskie, rękawiczki piłkarskie to były pielęgnowane przez każdego z nas ukochane rzeczy. Jednakowe stroje piłkarskie - marzenie. Dzisiaj piłka nożna to jedna z setek możliwości spędzania wolnego czasu. To naturalne, że ilość zainteresowanych grą w piłkę nożną maleje. Na szczęście rośnie liczba ludzi aktywnie uprawiających sport np bieganie, jazda na rowerze… Tak, wtedy klimat gry w piłkę nożną był zupełnie inny. Mecz w lidze szóstek to było wydarzenie, święto na które wszyscy czekali z utęsknieniem i biegli na boisko, od rana do późnego wieczora. Na boisku w Zielonce były tłumy zawodników i kibiców z całego Powiatu Wołomińskiego, a nawet z Warszawy.

Obecnie występuje pan w zespole Sokoły. Poprzednia rudna zaczęła się dla Was świetnie, od dwóch zwycięstw, później jednak przyszła seria porażek. Mimo to nie załamujecie się, bo jak się domyślamy, ważniejsza od punktów jest możliwość wspólnego przebywania. Dobrze kombinujemy?

P.W.: Sokoły Zielonka to od zawsze mój ukochany zespół. Dla nas największym sukcesem jest możliwość spotkania się w gronie przyjaciół co niedziela na boisku. Sama możliwość gry, mimo upływających lat cieszy. Sokoły Zielonka to ligowi weterani, gdzie większość zawodników ma ponad 40 lat. O zwycięstwo walczy się zawsze, ale inaczej patrzy się na grę i wynik rywalizacji sportowej mając lat 17, jak zaczynałem grę w Warszawie, czy 29 jak zaczynałem grać w zielonkowskiej lidze, a teraz gdy należę do grona piłkarskich “mega emerytów”, mając już 51 lat. Dla nas sukcesem jest sama gra, a każdy wynik przyjmujemy z pokorą. Znamy swoje miejsce w szeregu. Jeżeli nie przegrywamy, to cieszymy się niesamowicie. Mamy satysfakcję jak nasi młodsi koledzy - często piłkarze - których nie było jeszcze na świecie, gdy liga zaczynała grać w Zielonce, męczą się z "emerytami”. Fakt coniedzielnego spotkania i bycie jeszcze ”na chodzie” jest wielką radością i sukcesem. Póki zdrowie dopisuje i sprawia nam to frajdę, weterani SOKOŁY grać będą bez względu na wyniki.

I ostatnie pytanie. Czy mimo natłoku zajęć i obowiązków, rozgrywki ZALP wciąż traktuje Pan w weekend jako sprawę priorytetową? I czego tej lidze jeszcze potrzeba, by wróciły jej lata świetności?

P.W.: Nie ukrywam, że mam ogromną satysfakcję, że ZALP gra już od ponad 20 lat. Pomysł, moja wieloletnia praca i zaangażowanie (byłem przez 15 lat organizatorem, prezesem, sędzią) oczywiście praca i pomoc moich kolegów - w tym przede wszystkim Sławka Oskólskiego - okazała się przysłowiowym “strzałem w dziesiątkę”. ZALP to moje dziecko, to wiele lat pracy, satysfakcji i dobrych emocji. To przez ponad 20 lat ok. 1000 niedzieli z piłka nożną, z tysiącami kolegów-piłkarzy! To pewnego rodzaju rytuał  - niedziela - do kościoła z rodziną oraz na boisko w Zielonce na mecz ligowy. Nic mimo upływu lat się nie zmieniło - no może to, że teraz czasami obowiązki zawodowe, dodatkowa praca spikera sportowego, moje tegoroczne plany związane ze startem na funkcję gospodarza Zielonki nie pozawalają mi w każdą niedzielę na grę. Czasami niestety nie pozwalają także stare kości, bo bolą długo po meczu w zeszłym tygodniu…(hahahaha). Tak jak wspomniałem - póki zdrowie pozwoli będę grał, a jak już nie dam rady, bo zdrowie i umiejętności nie pozwolą, będę z chęcią kibicował młodszym kolegom na trybunach.

Czego lidze potrzeba? Przede wszystkim ZALP, która pomimo upływających lat, jest nadal zdecydowanie najlepszą ligą w powiecie, świetnie zorganizowaną oraz poukładaną w czym zasługa Łukasza i Jego kolegów z “teamu” organizacyjnego. Dlatego ZALP zasługuje na stałe wsparcie. W Zielonce powinien znowu powrócić dobry klimat dla sportu ze strony samorządu. ZALP powinna otrzymać potrzebne, mocne wsparcie od samorządu miasta Zielonka i powiatu, bo to jest jedna z najlepszych inwestycji. W dzisiejszych czasach aktywność ruchowa to sport, a w zielonkowskim wydaniu liga na takie wsparcie zasługuje. Reasumując - ZALP to wielki skarb dla Zielonki, dla Powiatu, dla lokalnego świata sportu. Wierzę, że jeszcze przez długie lata będzie niekwestionowanym liderem wśród amatorów piłki nożnej. To dla mnie osobiście super sprawa, że mogę nadal w tej niesamowitej historii z amatorską piłką nożną w Zielonce uczestniczyć. Wszystkim za tę niezapomnianą przygodę przez tyle lat bardzo serdecznie dziękuję. Pozdrawiam serdecznie. Życzę Radosnych Świąt, odpoczynku, dużo optymizmu, pozytywnej energii, samych sukcesów… No i do zobaczenia na boisku przy Dziennikarskiej już 27 kwietnia - gramy przecież kolejny ligowy mecz!

Partner

Reklama

Organizator ligi

Partnerzy

Partnerzy medialni

Najnowsza galeria

Drużyny ZALP
Ładowanie...

Buttony

Kontakty