Zielonkowska Amatorska Liga Piłkarska - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Logowanie

Wyniki

Ostatnia kolejka 22
API Market 0:13 Cubański Hash
In - Plus Marki 2:4 Sparta Wołomin
Dar - Mar Kobyłka 3:0 Sokoły Zielonka
FC United 2:2 FC Ursynów
Prestiż Warszawa 4:2 Tiger Wołomin
Andromeda 3:3 Greentown Zielonka

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 23

Najlepszy strzelec

stan końcowy:

35 bramek:

Chrystian Karczewski (Sokoły)

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 36, wczoraj: 28
ogółem: 646 729

statystyki szczegółowe

Mini-Chat

Musisz się zalogować, aby korzystać z mini-chatu.

Aktualności

Opisy meczów 1.kolejki ZALP

  • autor: zalpzielonka, 2014-09-16 09:45

Prestiż Warszawa pokazuje siłę w debiucie!

SPARTA WOŁOMIN 1:0 FC United

Pierwszym spotkaniem XXII sezonu ZALP była rywalizacja Sparty Wołomin z FC United. W przedmeczowej zapowiedzi poruszyliśmy temat kiepskich inauguracyjnych spotkań w wykonaniu tych drugich, co dawało nadzieję na sprawienie przez Spartę niespodzianki. I faktycznie do niej doszło! Ale zanim Michał Marcinkiewicz w 33 minucie zdobył zwycięskiego gola, to miejscowi mieli zdecydowaną przewagę na boisku. W 12 minucie gola mógł zdobyć Filip Bagiński, lecz w ostatniej chwili został zblokowany. W 16 minucie blisko szczęścia był Janusz Jasek, lecz jego strzał poszybował jedynie w słupek. A Sparta w pierwszej połowie praktycznie nie zagroziła bramce przeciwnika. Za to we wspomnianej 33 minucie przeprowadziła fantastyczną akcję – Damian Woźniakowski podał do Damiana Rudnika, ten zgrał futbolówkę piętą do Michała Marcinkiewicza i pomocnik Sparty płaskim uderzeniem zmusił do kapitulacji golkipera United – 1:0! Od tego momentu przegrywający niemal nie schodzili z połowy drużyny Konrada Przybysza. I mieli naprawdę wiele okazji, by doprowadzić chociażby do remisu. W 38 minucie Filip Bagiński z ekwilibrystycznej pozycji trafił w słupek, a chwilę później Konrad Miszczyński koncertowo zmarnował idealne podanie od Pawła Gumiennego. Z kolei na dwie minuty przed końcem pojedynku, znowu Paweł Gumienny popisał się doskonałym zagraniem, lecz Karol Wojtkowski przymierzył z lewej nogi minimalnie obok słupka. I tak sensacja stała się faktem! Niefrasobliwość strzelecka zespołu Maćka Grabowskiego spowodowała, że to konsekwentnie i ofiarnie grający rywal mógł cieszyć się po ostatnim gwizdku sędziego. FC United ma czego żałować, lecz nie ma wątpliwości, że z taką grą i lepiej ustawionym celownikiem, szybko wróci na zwycięską ścieżkę.

Przebieg spotkania:

33' Michał Marcinkiewicz (1:0)

kartki:

42' Mariusz Sztabnik (FC United) - żółta kartka
50' Artur Gajak (Sparta Wołomin) - żółta kartka

 

TIGERS WOŁOMIN 2:0 Cubański Hasz

W przedsezonowych typowaniach Tigers i Cubański zawsze uchodzą za faworytów do podium. Nie inaczej jest i tym razem, a bezpośrednia potyczka miała dać odpowiedź, komu do tych spekulacji bliżej. A Hasz nie zasypywał gruszek w popiele. W takcie przerwy między rozgrywkami Piotrek Dudziński do gry zaprosił dwóch solidnych zawodników dawnej FC zielonki – Mateusza Jędrzejczyka oraz Wojtka Rytla-Tyburczego. Tigers zaś jak w zwykle w swoim starym składzie, w dodatku bez Pawła Gołaszewskiego. Było więc pewnym, że ekipa z Wołomina tego dnia skupi się przede wszystkim na defensywie, by co jakiś czas wykopać piłkę do przodu i liczyć, że coś zrobi z nią Adam Drewnowski. W 8 minucie blisko zdobycia gola był jednak inny z Tygrysów, Piotrek Stefankowski, lecz jego strzał z bliskiej odległości instynktownie obronił bramkarz Cubańskiego. Z kolei w 20 minucie to miejscowi powinni objąć prowadzenie, lecz idealne zagranie w tempo od Mateusza Antoniaka zepsuł Mateusz Kowalski, przegrywając sytuację sam na sam z Adrianem Wyrwińskim. I to się zemściło – chwilę później kontra w wykonaniu Tigers, Adam Drewnowski ogrywa przy linii bocznej Mariusz Kowalskiego I i zagrywa do Pawła Żochowskiego, który nie marnuje doskonałych okoliczności i zamyka pierwszą połowę w stosunku 1:0. Hasz zdaje sobie sprawę, że w drugiej odsłonie musi odważniej zaatakować, bo tylko w ten sposób może zmusić do błędu defensywę oponenta. Ale ta nie daje się złamać, a nawet gdy zostaje wyprowadzona w pole, to tak jak w 33 minucie – świetnie broni Adrian Wyrwiński (najpierw uderzenie Mateusza Lewandowskiego, a później dobitkę Mateusza Jędrzejczyka). Z koli w 38 minucie Tigersom udaje się przeprowadzić drugą skuteczną kontrę. Adrian Wyrwiński wykopuje piłkę w kierunku swoich napastników, a Adam Drewnowski przejmuję ją i decyduje na strzał, który na dalszym słupku zamyka Kamil Milczarek. I jest po meczu! Hasz do końca spotkania gra już jakby od niechcenia i nie daje rady zdobyć nawet honorowego trafienia. Tygrysy mają więc szczere powody do zadowolenia – dwie bramki, zero z tyłu, mądra i konsekwentna gra. Teraz trzeba to tylko podtrzymać.

Przebieg spotkania:

23' Paweł Żochowski (1:0)
38' Kamil Milczarek (2:0)

 

Sokoły Zielonka 1:6 PRESTIŻ WARSZAWA

Dla Prestiżu Warszawa był to debiut w rozgrywkach ZALP. I trzeba przyznać, że los dał im na początek przeciwnika, który w najstarszych amatorskich rozgrywkach piłkarskich w naszym powiecie ma prawdopodobnie najwięcej rozegranych meczów. Ale nie wynikało z tego oczywiście, że debiutanci mieli przed rywalami czynić jakiekolwiek honory – wręcz przeciwnie. Mimo zerowego doświadczenia na boisku przy Dziennikarskiej, podopieczni Bogumiła Bonisławskiego chcieli odnieść przekonujące zwycięstwo, idealnie akcentując swój premierowy sezon w ZALP. I oddajmy im, że od pierwszych sekund piłka chodziła u nich jak po sznurku. Tyle tylko, że w 37 sekundzie ową futbolówkę stracili, co Sokoły wykorzystały bezlitośnie – długie podanie do Chrystiana Karczewskiego a ten posyła piłkę obok Mateusza Klefasa i jest 1:0 dla miejscowych! Prestiż nie traci jednak rezonu. Nadal stara się konsekwentnie budować swoje akcje i spokojnie czeka, aż przyniosą one oczekiwane efekty. A te przychodzą – w 9 minucie gola zdobywa Bogumił Bonisławski. A chwilę później dwójkową akcję z Przemkiem Mikulskim kończy Mateusz Gontarz i z 0:1 robi się 2:1. A to wcale nie był koniec ofensywnych popisów zespołu ze stolicy. W 14 minucie kontra Prestiżu, Mateusz Gontarz łatwo mija bramkarza Sokołów i wystawia futbolówkę do Artura Dębowskiego, któremu pozostaje jedynie dołożyć stopę. 3:1! I po pierwszej połowie był to wynik zasłużony, bo kultura piłkarska była zdecydowanie po stronie debiutantów. Ale przeciwnik się nie poddawał. Po zmianie stron blisko trafienia kontaktowego był w 41 minucie Tomek Sieczkowski, lecz trafił zaledwie w słupek. To jednak tylko rozjuszyło Prestiż, który zostawił sporo sił na końcówkę spotkania i zanotował jeszcze trzy trafienia. Ostatecznie wygrał więc 6:1 i trzeba przyznać, że zrobił to w efektownym stylu. Nie było debiutanckiej tremy, ani płacenia popularnego frycowego. To zespół który zna swój potencjał i wie jak go umiejętnie wykorzystać, dlatego ich najbliżsi rywale już powoli mogą zacząć odczuwać respekt.

Przebieg spotkania:

1' Chrystian Karczewski (1:0)
9' Bogumił Bonisławski (1:1)
11' Mateusz Gontarz (1:2)

14' Artur Dębowski (1:3)
44' Bogumił Bonisławski (1:4)
45' Bartłomiej Męczkowski (1:5)
50' Mateusz Gontarz (1:6)

 

IN-PLUS MARKI 5:1 Dar-Mar Kobyłka

Patryk Gall na pewno nie miał szczęśliwej miny po sprawdzeniu, kto będzie pierwszym rywalem jego zespołu. Dar-Mar to bowiem solidna firma, której pokonanie zawsze przychodzi z dużym trudem i trzeba wylać kilka litrów potu, by móc się poszczycić zwycięstwem nad zespołem z Kobyłki. A In-Plus wcale tego dnia nie imponował składem personalnym, co tylko wzmacniało sugestie, że niespodzianka wisi tutaj w powietrzu. I faktycznie zaczęło się dla Dar-Maru nieźle, bo w 4 minucie Łukasz Siwak był o centymetry od zdobycia prowadzenia, lecz uderzył minimalnie obok słupka. W odpowiedzi Kamil Ryński idealnie wypatrzył niepilnowanego Patryka Galla, ale temu zabrakło precyzji i zamiast obok, posłał piłkę wprost w Adama Księżopolskiego. A kluczowym – jak się później okazało – momentem spotkania był 20 minuta. Wtedy to Jacek Smoderek zostaje ukarany 2 minutami pauzy, za obraźliwe okrzyki w stosunku do...zawodnika swojej drużyny! Obrońca Dar-Maru nie mógł zrozumieć, dlaczego Paweł Rybak tak łatwo odpuścił jednego z rywali i w mocnych słowach to skomentował. A In-Plus 120 sekund gry w przewadze wykorzystał perfekcyjnie – najpierw do bezpańskiej piłki przed polem karnym dopadł Robert Różycki i mierzonym strzałem otworzył wynik spotkania. A za chwilę kapitalnym uderzeniem z lewej nogi praktycznie w samo okienko popisał się powracający do zespołu Witold Piskorek i druga połowa miała być już tylko formalnością. I była. In-Plus spokojnie zaczął punktować rozłożonego na łopatki oponenta i w 35 minucie, za sprawą goli braci Ryńskich było już 4:0. Dar-Mar odpowiedział honorowym trafieniem Łukasza Siwaka, a ponieważ w 44 minucie urzędujący mistrz zripostował trafieniem Patryka Galla, to skończyło się na 5:1. Markowianie sięgnęli więc po zasłużone trzy punkty i tym samym optymalnie rozpoczęli kampanię w kierunku obrony mistrzowskiego tytułu.

Przebieg spotkania:

20' Robert Różycki (1:0)
22' Witold Piskorek (2:0)
29' Sebastian Ryński (3:0)

35' Kamil Ryński (4:0)
39' Łukasz Siwak (4:1)
44' Patryk Gall (5:1)

 

FC Ursynów 0:3 ANDROMEDA

Koniec pierwszego dnia XXII edycji przypadł na mecz Ursynowa i Andromedy. Oba zespoły w poprzednim sezonie dzieliła przepaść punktowa, bramkowa i jakościowa, ale bezpośredni pojedynek okazał się dla Andromedy bardzo trudny, bo wygrany dopiero w samej końcówce (2:1). Teraz wcale nie zapowiadało się łatwiej, bo Ursynów mocno zmodyfikował swój skład i chciał dać wyraźny sygnał, że rozdawania punktów tak jak w poprzedniej edycji już nie będzie. I pierwsza połowa faktycznie te słowa potwierdzała. Owszem, faworyci mieli więcej z gry, ale wszystko to działało składnie do linii pola karnego. Później brakowało albo koncentracji albo ostatniego podania. Z kolei Ursynów przeprowadził na dobrą sprawę jedną akcję, ale była ona najgroźniejsza ze wszystkich w tej odsłonie. Maciek Tabaczyński strzelił bowiem z bliskiej odległości w słupek. Marcin Dudek miał więc trochę szczęścia i ostatecznie pierwsza połowa ani wielkich emocji, ani bramek nie przyniosła. Ale druga już tak. Wszystko zaczęło się w 34 minucie, gdy Daniel Przyborowski zdecydował się na podanie z autu do własnego bramkarza. Golkiper Ursynowa nie był jednak przygotowany na taki scenariusz, co bezlitośnie wykorzystał Adam Stańczuk, strzelając prawdopodobnie jedną z łatwiejszych bramek w karierze. Od tego momentu z przegrywających zeszło powietrze. Już chwilę później Mateusz Ordyniak dochodzi do sytuacji sam na sam z Jankiem Tomaszewskim i wygrywa to starcie, a lada moment, to samo, tyle że z innych okoliczności, czyni Damian Zawadzki. Rezultat 3:0 okazał się finalnym, choć Andromeda miała jeszcze sytuacje, by już na starcie zbudować satysfakcjonujący bilans bramkowy. Przegranym trzeba oddać, że walczyli bardzo ofiarnie, co zwłaszcza przy braku zawodników rezerwowych, nie było tego dnia takie oczywiste. Drużyna Wojtka Kuciaka była jednak piłkarsko zdecydowanie lepsza i potwierdziła mistrzowskie aspiracje. Teraz musi to samo uczynić z przeciwnikami, którzy mają identyczne ambicje.

Przebieg spotkania:

34' Adam Stańczuk (0:1)
36' Mateusz Ordyniak (0:2)
37' Damian Zawadzki (0:3)

kartki:

38' Artur Grzelakowski (FC Ursynów) - żółta kartka

 

GREENTOWN ZIELONKA 4:2 API Market

To spotkanie miało zostać pierwotnie rozegrane w 1.kolejce. Czas jednak mijał i dopiero w czwartek 25 września oba zespoły udało się ze sobą skonfrontować w bezpośredniej potyczce. W tym momencie dla API to wciąż miał być debiut w rozgrywkach, z kolei Greentown miał już za sobą bolesną porażkę z Prestiżem. W czwartkowy wieczór było więc o co walczyć, bo chociaż obydwie drużyny wirtuozów piłki w składach nie mają, to mają ludzi inteligentnych, którzy zdawali sobie sprawę, że w kontekście walki o jak najwyższe miejsce w dolnej połówce tabeli będzie to jedno z kluczowych spotkań. I zdecydowanie lepiej wypadli w nim gracze Adama Twardowskiego. Już w pierwszych minutach Karol Puźmierowski dwa razy powinien pokonać bramkarza API, lecz w obydwu przypadkach zabrakło mu chłodnej głowy. Na szczęście dla niego i dla zespołu w 14 minucie wyręczył go Marcin Kryński, wykorzystując przytomne podanie z autu od Karola Bolesty. Od tego momentu przewaga miejscowych uwidoczniła się. W 20 minucie powinno być 2:0, gdy koronkowej akcji Greentownu nie wykorzystał Damian Zieliński, nie trafiając do pustej bramki. Los był jednak dla tego zawodnika łaskawy i tuż przed przerwą dał mu kolejną szansę na zainkasowanie trafienia i tym razem pomocnik ekipy z Zielonki nie zmarnował podania Grzegorza Wimmera i do przerwy API schodziło z bagażem dwóch goli. I nie zapowiadało się, że w tej kwestii może się coś zmienić, bo poziom gry Marketu nie powalał. Mnożyły się niedokładności, wynikające głównie z braku zgrania i niepełnej aklimatyzacji do warunków zielonkowskiego boiska. Ale w 29 minucie przyjezdnym i tak udało się zanotować trafienie kontaktowe, gdy fenomenalnym strzałem popisał się Jakub Strzała, a piłka zdążyła jeszcze odbić się od poprzeczki, przez co gol miał dodatkowe efekty specjalne. Stracona bramka nie wprowadziła jednak zamieszania w szeregi Greentownu. Już trzy minuty później Karol Puźmierowski wreszcie zdobywa swojego gola, wykorzystując nieporozumienie w obronie rywala. Ale API nadal nie poddaje się. Mimo wyraźnie nieukładającej się gry, w 41 minucie Adrian Janisiewicz skutecznie przedłuża głową podanie z autu i lobuje bramkarza przeciwników. Ale i na to trafienie zespół Adama Twardowskiego zareagował błyskawicznie, a bramka Grzegorza Wimmera zamknęła spekulacje na temat zdobywcy 3 punktów. Greentown wygrał absolutnie zasłużenie, a gdyby wykorzystał wszystkie stworzone okazje, rezultat mógłby być znacznie przyjemniejszy. Szkoda zwłaszcza sytuacji z 45 minuty, gdy kapitalną przewrotką popisał się Karol Bolesta, lecz futbolówka zamiast do siatki, pocałowała jedynie poprzeczkę i uciekła w pole. Ale na dobrą sprawę nie rozmiary, a same zwycięstwo było tutaj kluczem. API musi wyciągnąć z tej rywalizacji wnioski, lecz na pocieszenie trzeba im oddać, że mimo przeciętnej postawy i tak napędzili sporo strachu oponentom. Co więc będzie, gdy zaczną grać na swoim poziomie? O ile zaczną, oczywiście.

Przebieg spotkania:

14' Marcin Kryński (1:0)
25' Damian Zieliński (2:0)
29' Jakub Strzała (2:1)
32' Karol Puźmierowski (3:1)
41' Adrian Janisiewicz (3:2)
42' Grzegorz Wimmer (4:2)


kartki:

35' Paweł Chojnowski (API Market) - żółta kartka
37' Karol Puźmierowski (Greentown Zielonka) - żółta kartka


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [700]
 

Musisz się zalogować, aby dodawać komentarze.

Partner

Reklama

Organizator ligi

Partnerzy

Partnerzy medialni

Najnowsza galeria

Drużyny ZALP
Ładowanie...

Buttony

Kontakty