Zielonkowska Amatorska Liga Piłkarska - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Logowanie

Wyniki

Ostatnia kolejka 22
API Market 0:13 Cubański Hash
In - Plus Marki 2:4 Sparta Wołomin
Dar - Mar Kobyłka 3:0 Sokoły Zielonka
FC United 2:2 FC Ursynów
Prestiż Warszawa 4:2 Tiger Wołomin
Andromeda 3:3 Greentown Zielonka

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 23

Najlepszy strzelec

stan końcowy:

35 bramek:

Chrystian Karczewski (Sokoły)

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 40, wczoraj: 28
ogółem: 646 733

statystyki szczegółowe

Mini-Chat

Musisz się zalogować, aby korzystać z mini-chatu.

Aktualności

Opis kluczowego meczu 5.kolejki ZALP

  • autor: zalpzielonka, 2014-10-10 10:39

Prestiż lepszy od In-Plusu!

In Plus Marki 0:1 PRESTIŻ WARSZAWA

Już dawno na żaden mecz ZALPu nie czekało się z taką niecierpliwością. Ale też dawno dwa zespoły nie zdominowały tak rozgrywek, jak Prestiż i In-Plus. I wcale nie ma w tym przesady, chociaż mamy za sobą dopiero cztery kolejki. Obie ekipy jakością i kultury gry wyprzedzają pozostałe ekipy o przynajmniej jedną długość, a czwartkowy mecz miał nam dać odpowiedź, który zespół w niuansach taktycznych i personalnych jest na minimalnie wyższym poziomie. Zwłaszcza po Prestiżu widać było ogromną determinację, bo chociaż z racji tego iż są beniaminkiem zmagań i nikt nie miałby im za złe porażki z urzędującym mistrzem, to oni nie wyobrażali sobie podobnego scenariusza. Mieli plan na to spotkanie i mieli też rozeznanie, kogo trzeba obawiać się po drugiej stronie boiska najbardziej. Od samego początku spotkania mało miejsca pozostawiali Łukaszowi Budrykowi, na którego Patryk Gall liczył najbardziej. Pomocnik mistrzów nie mógł rozpędzić się w swoich działaniach, bo ciągle czuł na plecach oddech przeciwników. Było to jednym z głównych czynników, że spotkanie nie rozpoczęło się od wysokiego C. Mimo to In-Plus w 6 minucie mógł wyjść na prowadzenie, gdy piłkę w polu karnym dość przypadkowo otrzymał Kamil Ryński, lecz wyjście Mateusza Klefasa spowodowało, że przeciwnik trafił piłką wprost w niego. Prestiż odpowiedział akcją z 16 minuty. Przemysław Mikulski zagrał do Mateusz Gontarza, a ten strzałem ze wślizgu posłał piłkę po długim rogu. Zabrakło jednak metra, by zespół Bogumiła Bonisławskiego mógł wyjść na prowadzenie. Z kolei w 20 minucie błąd popełnił Karol Kupisiński. Chcąc wyekspediować piłkę głową, źle obliczył tor jej lotu, przez co futbolówka poleciała za niego, a tam czekał już na nią Mateusz Gontarz. Skrzydłowy Prestiżu popędził ile sił na bramkę Pawła Skroka, lecz wracający obrońcy naciskali na niego na tyle skutecznie, że oddany strzał nie był pierwszej jakości i bramkarz In-Plusu poradził sobie z interwencją. Ale mistrz także się odgryzał. W ostatniej akcji pierwszej połowy świetny drybling na krótkim dystansie przeprowadził Maciek Sadocha i w końcówce akcji wystawił futbolówkę Robertowi Pławczykowi. A ten sprytnie uderzył i zabrakło dosłownie pół metra, by piłka zdjęła pajęczyna z okienka bramki Prestiżu. Ale nie zrobiła tego, przez co do przerwy goli nie uświadczyliśmy. Za to we wzajemnych rozmowach jakie oba zespoły przeprowadziły w trakcie pauzy, zdało się słyszeć głosy, że w tym spotkaniu zadecyduje jedna akcja. Tym bardziej trzeba było być czujnym, by nie dopuścić, by przeprowadził ją oponent. Wydawało się, że złotym golem popisze się w 29 minucie Kamil Ryński. Dostał on dobre podanie na wolne pole i będąc już praktycznie w polu karnym, zgubił rytm biegu i nie oddał nawet strzału, co spowodowało spore niezrozumienie w szeregach zespołu. A przerodziło się w złość, gdy siedem minut później Prestiż swoją szansę wykorzystał! Przemysław Mikulski zdecydował się wtedy na strzał z dalszej odległości, a przynajmniej tego spodziewali się obrońcy In-Plusu. Tym czasem z uderzenia wyszło podanie do zupełnie nieobstawionego Adriana Basiuka, który przyjął piłkę, odwrócił się w kierunku bramki, wybrał róg, a za chwilę utonął w ramionach kolegów – 1:0! Mistrz był więc na musiku. Musiał atakować, albo przynajmniej zmienić proporcję zadań defensywnych do ofensywnych. Ale jak na złość, niewiele mu tego wieczora wychodziło. Brakowało ostatniego elementu – czasem był to strzał, czasem jeden drybling za dużo, czasem niedokładność przy przyjęciu. A Prestiż konsekwentnie trzymał defensywę i praktycznie nie pozwolił, by Mateusz Klefas czuł się zagrożony. Aż wreszcie zespół z Warszawy usłyszał to, czego nie chciał usłyszeć urzędujący mistrz – końcowy gwizdek sędziego. Prestiż zwycięski! I można zaryzykować stwierdzenie, że o tę jedną bramkę ekipa Bogumiła Bonisławskiego była lepsza. Wymienność pozycji, szybkość w grze, umiejętność błyskawicznego uruchamiania kontr – to zaważyło o sukcesie. Ale In-Plus nie może sobie wiele zarzucić. Podopieczni Patryka Galla zagrali porównywalnie do przeciwnika, lecz zadecydował jeden moment nieuwagi. Mistrz krwawi, lecz jeszcze nie umiera. A rewanż w rundzie wiosennej, nawet z tak odległej perspektywy czasu, już zaczyna budzić dreszczyk emocji.

Przebieg spotkania:

36' Adrian Basiuk (0:1)

kartki:

38' Bogumił Bonisławski (Prestiż Warszawa) - żółta kartka

 

Powiedzieli po meczu:

Robert Pławczyk (In-Plus Marki): Drużyna Prestiżu postawiła nam wysoko poprzeczkę. To był bardzo wymagający rywal, o dużym potencjale ofensywnym. Mimo to mecz był wyrównany i moim zdaniem remis byłby najbardziej sprawiedliwy, aczkolwiek obiektywnie patrząc przeciwnik prezentował się minimalnie lepiej. Na każdej pozycji dysponował dobrze wyszkolonym zawodnikiem, a i rezerwowi wnosili jakość do ich gry. Gratuluję im zwycięstwa, jednak czekają ich jeszcze trudne pojedynki w lidze, z tak niewygodnymi rywalami jak Dar Mar, Tiger czy Andromeda. Liczymy że stracą punkty w tych pojedynkach i In Plus wróci na pierwsze miejsce:) Rywalizacja w naszej lidze nabiera rumieńców - i dobrze, bo jest ciekawsza i emocjonująca. Fajnie, że Prestiż dołączył do zmagań, bo zdecydowanie podnieśli poziom rozgrywek i spowodowali że będzie ostra, ale w duchu fair play walka o podium.

Bogumił Bonisławski (Prestiż Warszawa): Mecz był na bardzo dobrym poziomie, z wyjątkiem ostatnich 5 minut, kiedy zachowaliśmy się jak Legia w Turcji, ograniczając się do murowania dostępu do bramki. In-Plus postawił wysoko poprzeczkę, widać że nie przez przypadek w ubiegłym roku zdobyli mistrzostwo. Z przebiegu całych 50 minut można uznać wynik za sprawiedliwy, ponieważ stworzyliśmy sobie więcej klarownych okazji do zdobycia gola. Chciałbym pogratulować naszemu zespołowi zaangażowania i poprawnego realizowania założeń taktycznych. Tym pojedynkiem pokazaliśmy, że jesteśmy obecnie najlepszą drużyną w lidze. Zapewniam, iż z fotelu lidera nie zejdziemy do końca sezonu.


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [995]
 

Musisz się zalogować, aby dodawać komentarze.

Partner

Reklama

Organizator ligi

Partnerzy

Partnerzy medialni

Najnowsza galeria

Drużyny ZALP
Ładowanie...

Buttony

Kontakty