Zielonkowska Amatorska Liga Piłkarska - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Logowanie

Wyniki

Ostatnia kolejka 22
API Market 0:13 Cubański Hash
In - Plus Marki 2:4 Sparta Wołomin
Dar - Mar Kobyłka 3:0 Sokoły Zielonka
FC United 2:2 FC Ursynów
Prestiż Warszawa 4:2 Tiger Wołomin
Andromeda 3:3 Greentown Zielonka

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 23

Najlepszy strzelec

stan końcowy:

35 bramek:

Chrystian Karczewski (Sokoły)

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 122, wczoraj: 269
ogółem: 658 331

statystyki szczegółowe

Mini-Chat

Musisz się zalogować, aby korzystać z mini-chatu.

Aktualności

Opisy meczów 16 kolejki ZALP

  • autor: zalpzielonka, 2015-04-28 17:46

Pierwszy raz Prestiżu Warszawa...

FC United 2:2 Dar-Mar Kobyłka

Niepokonany od siedmiu spotkań Dar-Mar podejmował w niedzielę FC United. Zespół, z którym na jesieni zremisował rzutem na taśmę, po bramce z ostatniej minuty Łukasza Siwaka. Teraz miało być łatwiej, bo gracze Maćka Grabowskiego nie mogą złapać odpowiedniego pułapu, a dodatkowo całe spotkanie musieli grać bez zmian. Ale nie przeszkodziło im to zaprezentować solidnej dyspozycji, która o mało co nie dała zwycięstwa. W pierwszej połowie wielu akcji podbramkowych nie było. Pierwszą z nich, po strzale Tomka Małka, świetnie wybronił Adam Księżopolski, z kolei z drugą bramkarz Dar-Maru już sobie nie poradził. Filip Bagiński idealnie zgrał piłkę głową do swojego kolegi z drużyny i ten nie miał problemów z ulokowaniem jej w siatce. Dar-Mar mógł wyrównać tuż przed przerwą, lecz strzał Łukasza Kupca zatrzymał się na poprzeczce i próbę wyrównania wyniku trzeba było przełożyć na druga odsłonę. I faktycznie – ta zaczęła się od fantastycznego uderzenia Rafała Roguskiego, przy którym Mariusz Sztabnik nie miał absolutnie nic do powiedzenia. Ale ekipie Mirka Bryla nie udało się pójść za ciosem – głównie przez własnego bramkarza. Adam Księżopolski przez cały mecz miał problemy z wykopywaniem piłki, aż wreszcie w 33 minucie podał ją wprost pod nogi Filipa Bagińskiego, a próbując wracać do bramki, jeszcze się poślizgnął, co tylko dodało komizmu całej sytuacji. Napastnik FC United z prezentu skorzystał i miejscowi znów prowadzili. I mieli kolejne okazje by podstemplować sukces, lecz ani Karol Wojtowski ani Tomek Małek nie dali rady zmieścić piłki w siatce. To się zemściło, bo na 5 minut przed końcem dość przypadkowe trafienie, po przedłużeniu toru lotu futbolówki głową zaliczył Łukasz Siwak i zamiast zwycięstwa ostatecznie skończyło się remisem. I niby oznaczał on dla Dar-Maru przedłużenie passy meczów bez porażki, ale niedosyt pozostaje. Głównie za sprawą akcji z 33 minuty. Los jest jednak sprawiedliwy – przed dwoma tygodnia to Adam Księżopolski dał zespołowi jeden punkt, a przeciwko United ten sam zawodnik był głównym przyczynkiem tego, że nie udało się wygrać. I ciekawe w którym kierunku pójdzie to następnym razem.

Przebieg spotkania:

16' Tomasz Małek (1:0)
27' Rafał Roguski (1:1)
33' Filip Bagiński (2:1)
45' Łukasz Siwak (2:2)


kartki:

24' Karol Wojtkowski (FC United) - żółta kartka
45' Tomasz Nojszewski (FC United) - żółta kartka

 

ANDROMEDA 7:1 Sparta Wołomin

Andromeda, po wyraźnej porażce z Tigerem, chciała się odbudować w rywalizacji ze Spartą Wołomin. A przeciwnik bardzo chciał im w tym pomóc, bo okazało się, że mecz rozpocznie w 6 osób. Dopiero po 6 minutach dojechało dwóch kolejnych graczy ekipy z Wołomina, ale wtedy przeciwnik prowadził już 1:0 po strzale Piotrka Klejnowskiego. A mogło być wyżej. Andromeda nie forsowała jednak tempa i chyba zbyt wcześnie uwierzyła, że to spotkanie wygra na stojąco. A rywal się rozkręcał i w 16 minucie, wykorzystując stratę w linii pomocy przeciwnika, bramkę na 1:1 zdobył Maciej Bieńczyk. To wyraźnie podrażniło faworytów, którzy zaczęli się przykładać do swoich obowiązków i tuż przed końcem pierwszej połowy zaliczyli trafienie za sprawa Pawła Boguszewskiego. Uderzenie z rzutu wolnego nie było mocne, ale bardzo precyzyjnie i Mariusz Stępień nie dał rady go obronić. Ten gol do szatni podziałał mobilizująco na zespół Wojtka Kuciaka. Druga odsłona to bowiem ewidentna przewaga ekipy w błękitnych koszulkach, której bramkowy początek miał miejsce w 33 minucie. Nieporozumienie w obronie ekipy Sparty wykorzystał Piotrek Klejnowski. Za chwilę był już 4:1, gdy kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Paweł Boguszewski, a końcowe fragmenty gry to już egzekucja. Spartanom odechciało się gry, popełniali coraz więcej błędów i ostatecznie polegli aż 1:7. Trudno powiedzieć, czy byli słabsi aż o sześć trafień, lecz wyraźnie brakowało chęci do gry. A w takim przypadku nie ma nawet co marzyć o końcowym sukcesie...

Przebieg spotkania:

1' Piotr Klejnowski (1:0)
16' Maciej Bieńczyk (1:1)
25' Paweł Boguszewski (2:1)
33' Piotr Klejnowski (3:1)
38' Paweł Boguszewski (4:1)
40' Adam Stańczuk (5:1)
44' Maks Frantisov (6:1)
49' Karol Szulim (7:1)

 

Prestiż Warszawa 0:1 IN PLUS MARKI

In Plus w czterech dotychczasowych meczach rundy wiosennej poniósł tyle porażek, ile w całej poprzedniej rundzie. To nie świadczyło najlepiej o dyspozycji zespołu, chociaż na poziomie amatorskich rozgrywek, gdzie tak wiele zależy od zebranego składu, nie można wykluczyć scenariusza, w którym przegrywasz z outsiderem, a wygrywasz z liderem. I właśnie tą drogą chciał podążyć In Plus. Ale Prestiż ani myślał odpuszczać, chociaż i po tym zespole widać, że runda wiosenna to zdecydowanie twardszy orzech do zgryzienia. Zwycięstwa z Haszem czy Ursynowem uratowane w ostatnich sekundach pokazywały, iż lider rozgrywek jest do pokonania. Tym bardziej, że i on miewa problemy kadrowe i w niedzielę nie pierwszy już raz grał bez zmian. Natomiast markowianie mieli dwóch graczy na ławce, co przy poprawiającej się pogodzie, wcale nie musiało pozostać bez znaczenia. Zresztą oba zespoły nie kalkulowały i od samego początku narzuciły wysoki poziom, potwierdzając tym samym miejsca zajmowane w tabeli. Akcji podbramkowych było jednak niewiele i w pierwszej połowie tylko dwie nadają się do przypomnienia. W 12 minucie strzelał Mateusz Gontarz, lecz piłkę nad poprzeczkę sparował Sebastian Kurnikowski. Z kolei tuż przed przerwą gola o mało nie zdobył kapitan Prestiżu, Boguś Bonisławski. Dobrze odwrócił się z piłką w kierunku bramki i uderzył ze wślizgu, lecz futbolówka trafiła jedynie w poprzeczkę. Tym samym do przerwy goli nie uświadczyliśmy. I stało się jasne, że ten zespół który uczyni to jako pierwszy w drugiej połowie, będzie o włos od zwycięstwa. Początkowo bliżej tego był Prestiż, który w 28 minucie po strzale Rafała Piaseckiego znów zaliczył poprzeczkę. Natomiast na odpowiedź In Plusu czekaliśmy do 33 minuty. I była to od razu bramkowa riposta. Akcję zespołu zamknął strzałem z główki Kamil Ryński, a bramkarz Prestiżu nie dał rady domknąć rękawic i właściwie złapać piłki a ta przetoczyła mu się przez dłonie i wpadła do siatki – 1:0! I liderowi zaczęło się spieszyć. Ekipa ze stolicy wyraźnie przesunęła ciężar gry w kierunku pola karnego przeciwników, tyle że waliła głową w mur. A ponieważ atakowała duża liczbą graczy, to co chwilę narażała się na kontry i aż dziwne, że z kilku 100% okazji In Plus nie wykorzystał ani jednej. Mylił się Michał Madej, w poprzeczkę uderzył Kamil Ryński, a w 50 minucie zamiast podwyższenia rezultatu mogliśmy, a nawet powinniśmy mieć do czynienia z remisem! Szansą dysponował Mateusz Gontarz, ale chyba dało o sobie znać zmęczenie, bo czołowy zawodnik ligi nie trafił dokładnie w piłkę z bliskiej odległości i tym sposobem Prestiż poniósł pierwsza stratę punktów w sezonie. Zasłużoną, lecz poniesioną po walce, gdzie wszystko mogło się wydarzyć. Ekipa Bogusia Bonisławskiego nie ma się jednak co martwić – kiedyś w końcu musieli przegrać. Teraz pozostaje im zdobyć tytuł, bez względu na to czy osiągną to samymi remisami, czy też miksem zwycięstw i porażek. Ważny jest cel. Z kolei In Plus może sobie pogratulować. Szkoda tylko, że w ten sposób gra raz na miesiąc, bo gdyby robił to częściej, strata punktowa do Prestiżu nie byłaby tak duża. Ale przynajmniej nikt nie odbierze mu tego, że właśnie on dokonał pierwszej rysy na prestiżowej szybie. I na tym raczej się skończy, bo obrona mistrzostwa będzie graniczyła z cudem.

Przebieg spotkania:

33' Kamil Ryński (0:1)

kartki:

7' Bogumił Bonisławski (Prestiż Warszawa) - żółta kartka
29' Artur Dębowski (Prestiż Warszawa) - żółta kartka

 

GREENTOWN ZIELONKA 4:2 FC Ursynów

Mecze takie jak te, pewnie dla obydwu drużyn znaczą więcej, niż starcia z zespołami wyżej notowanymi. Przede wszystkim dlatego, że właśnie w nich otwiera się realna szansa na zwycięstwo. A i jedni i drudzy nieźle poczynają sobie na wiosnę i chociaż nie do końca odzwierciedlają to punkty zdobyte w tej rundzie, to jakość gry znacznie poszła w górę. Rywalizacja nie okazała się jednak wielkim widowiskiem. Dominowały straty, nieporozumienia i długie piłki, które zwykle omijały linię środkową i zmuszały napastników do walki w powietrzu. Taka taktyka przyniosła jednak efekt Greentownowi w 8 minucie – dalekie podanie Arka Brzozowskiego w pole karne Ursynowa, tam najprzytomniej zachowuje się Karol Puźmierowski i było 1:0. Ale później to przeciwnik przejmuje inicjatywę i wreszcie strzałem sprzed pola karnego, zasłoniętego Damiana Zielińskiego pokonuje Maciek Tabaczyński. I więcej goli w pierwszej odsłonie nie padło. Ale Ursynów miał w tym momencie inny problem. Kontuzja kolana wyłączyła z gry Pawła Kruka, przez co ekipa w białych koszulkach całą drugą połowę musiała grać o jednego zawodnika mniej. Ale co ciekawe, Greentown nie za bardzo wiedział, jak poradzić sobie ze skomasowaną defensywą przeciwników a w 40 minucie po kontrze Maćka Tabaczyńskiego i Roberta Biskupskiego, drugi z nich precyzyjnym strzałem przy słupku dał prowadzenie FCU! Ale radość z gola trwała krótką chwilę. Przegrywający wznowili grę od środka, przebiegli kilkanaście metrów z piłką, dograli ją do pozostawionego bez opieki Karola Puźmierowskiego i znowu był remis. A ten sam zawodnik chwilę później skompletował hat-tricka! Mierzone uderzenie z rzutu wolnego i Artur Ciok nie ma nic do powiedzenia. I teraz to Ursynów stawia wszystko na jedną kartę, lecz mimo kilku okazji nie daje rady odpowiedzieć, a w ostatniej akcji spotkania przegranych dobija strzałem na pustą bramkę bohater spotkania, Karol Puźmierowski. Trzy punkty zostały więc w Zielonce, a Ursynów chyba już na dobre za plecami Greentown...

Przebieg spotkania:

6' Karol Puźmierowski (1:0)
19' Maciej Tabaczyński (1:1)
40' Robert Biskupski (1:2)
41' Karol Puźmierowski (2:2)
42' Karol Puźmierowski (3:2)
50' Karol Puźmierowski (4:2)


kartki:

14' Arkadiusz Brzozowski (Greentown) - żółta kartka
42' Paweł Ciok (FC Ursynów) - żółta kartka

 

Cubański Hasz 2:10 SOKOŁY ZIELONKA

Który to już raz? 3? 5? A może częściej? Ile to już razy Cubański Hasz przyjeżdżał na mecz w zdekompletowanym składzie? Wydawało się, że taka sytuacja musi się wreszcie zakończyć i ktoś ten zespół weźmie w ryzy. Nic z tego – na starcie z Sokołami przybyło tym razem sześciu graczy. Przy blisko dwukrotnie większej liczbie chętnych do gry ze strony Sokołów, wszyscy wiedzieliśmy jak to się skończy. Hasz starał się jakoś trzymać, ale później stracił trzy gole i mecz zmierzał w dobrze znanym kierunku. Być może jednak Sokoły uznały, że warto wyrównać szanse, bo najpierw doprowadziły do straty gola, a następnie czerwoną kartkę za kopnięcie zawodnika od tyłu dostał Robert Domański. To mogło coś zmienić i być może w Cubańskim tliła się nawet nadzieja, lecz czy faktycznie miała ona rację bytu? Ekipa Rafała Kusiaka kontrolowała w drugiej połowie przebieg meczu i ponownie zdobywając kilka goli tuż po gwizdku sędziego, definitywnie przyklepała sobie trzy punkty. Widowisko stało się typowym do jednej bramki a gdyby Sokoły wykazały więcej chęci, a przede wszystkim precyzji przy strzałach, to rezultat wcale nie zamknąłby się na 10:2. Było to jednak bez większego znaczenia. Zwycięzcy zniwelowali tym samym stratę punktów do Haszu do zaledwie dwóch, a przy tej postawie organizacyjnej Cubańskiego, nie możemy wykluczyć, że już niedługo to właśnie oni będą oglądali plecy swoich niedzielnych pogromców. Szkoda, bo potencjał jest w tej drużynie bardzo duży, ale nie ma to żadnego znaczenia, gdy trzeba walczyć 6 na 8. Ciekawe, czy to się jeszcze w tej edycji zmieni.

Przebieg spotkania:

7' Chrystian Karczewski (0:1)
8' Chrystian Karczewski (0:2)
11' Rafał Kusiak (0:3)
18' Miłosz Pacha (1:3)
29' Chrystian Karczewski (1:4)
30' Tomasz Sieczkowski (1:5)
33' Tomasz Sieczkowski (1:6)
38' Tomasz Sieczkowski (1:7)

43' Mariusz Czarnecki (1:8)
45' Mariusz Czarnecki (1:9)
47' Mariusz Kowalski II (2:9)
49' gol samobójczy (2:10)


kartki:

20' Robert Domański (Sokoły) - czerwona kartka
40' Hubert Kowalski (Cubański Hasz) - żółta kartka


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [1162]
 

Musisz się zalogować, aby dodawać komentarze.

Partner

Reklama

Organizator ligi

Partnerzy

Partnerzy medialni

Najnowsza galeria

Drużyny ZALP
Ładowanie...

Buttony

Kontakty